Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jej talent doceniono, przyznając stypendium prezydenta Częstochowy. Otrzymała też nagrodę w konkursie "Artysta i jego dzieło" organizowanym w Łodzi. Znalazła się w gronie 15 artystów, których prace tworzyły wystawę "Bo we mnie jest seks" dedykowaną Kalinie Jędrusik, a pokazywaną w Ośrodku Promocji Kultury "Gaude Mater".

Anna Zagroba: Pani obrazy są optymistyczne, bardzo kolorowe. Skąd czerpie Pani inspirację przy ich tworzeniu?

Małgorzata Mizera: Na pewno inspirują mnie ludzie w różnych sytuacjach, pobudzają wyobraźnię. Potem filtruję wszystko przez swoją wrażliwość i szukam jakby drugiego dna. Staram się, aby oglądający moje obrazy mieli jak najbardziej subiektywne odczucia, swoją własną ocenę. Dla jednych dany obraz jest smutny, a dla kogoś drugiego wprost przeciwnie.

Lubi Pani piesze wędrówki, czy one też inspirują?

- Oczywiście. Górskie wędrówki są dobrą okazją do poszukiwania. Dużo fotografuję więc pewne elementy zdjęć, wykorzystuję potem jako pomysł przy malowaniu kolejnych prac.

Czy udział w wystawach można traktować jako nagrodę za niełatwą przecież pracę twórczą?

- Tak, jest to nagroda, ale też zachęta, aby tworzyć dalej. To bardzo duża motywacja. Właśnie jestem na etapie przygotowywania się do kolejnych wystaw. Kontakt z odbiorcą, możliwość rozmowy, wymiana myśli, to bardzo ważne przy tworzeniu. Jest oczywiście odrobina lęku i tremy jak przed każdym publicznym występem, ale dzięki wystawom artysta istnieje.

Jak długo powstaje obraz?

- Bardzo różnie. Czasem może to być jedno popołudnie, a czasem jakiś szkic musi poleżeć w kącie, a wraca się do niego po dłuższym czasie.

Czy zdarza się, że jakiś pomysł nie pozwala spać?

- Zdarza się, że zajmuje myślenie na wiele godzin, czasem nawet do późna.

Kto z uznanych malarzy jest Pani ulubionym?

- Trudno wymienić jedno nazwisko, bo cenię bardzo wielu. Oczywiście ciągle podglądam i analizuję klasyków. Jak operowali pędzlem czy szpachlą. Jednak takim ukochanym malarzem jak dotąd pozostaje Henri Matisse, z którego twórczością na żywo zetknęłam się w czasie studiów i do dziś mnie inspiruje i zachwyca.

Zajmuje się Pani również reklamą, projektowaniem. Wspominała Pani o wykonywaniu specjalnych koszulek.

- Tak. Koszulki to taki pomysł, do którego się od dawna przymierzam i powoli rozwijam, aby tworzyć pojedyncze, niepowtarzalne egzemplarze. Obecnie robię to w dwóch technikach: naklejanie i wprasowywanie wzoru lub nadruk przygotowanego projektu.

Wiem, że dwójka Pani dzieci uwielbia rysować, malować. To rodzinne talenty, ale czy nie przeszkadzają w Pani twórczości?

- Wprost przeciwnie. Od nich również czerpię pomysły i bardzo się cieszę, że mamy takie wspólne zainteresowania. Kiedy maluję, podglądają moją pracę, a ja podziwiam ich pomysły, które są często niesamowite.

Rozmawiała Anna Zagroba

* Galerię Wejściówka wspólnie prowadzą "Gazeta Wyborcza" i Ośrodek Promocji Kultury "Gaude Mater". Jeden z obrazów Małgorzaty Mizery można oglądać do końca października w Biurze Ogłoszeń "Wyborczej" (ul. Racławicka 6a) od poniedziałku do piątku w godz. 9-17. Pozostałe prace - w naszym portalu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.