Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Anna Zagroba: Zajmuje się Pani malarstwem, grafiką, ale w Wejściówce pokazała Pani ceramikę. Skąd zainteresowanie tak trudną techniką?

Marta Jędrzejewska: Już jako dziecko wiedziałam, że chcę zajmować się sztuką. Pewnie wiele osób patrzyło z przymrużeniem oka na takie zdecydowane deklaracje dziecka, ale moje marzenia i plany zrealizowały się. Jeszcze w szkole podstawowej miałam kontakt z ceramikiem Wojciechem Makuchem, który - tak się złożyło - u moich dziadków miał swoją pracownię. Tam obserwowałam, jak lepi się z gliny różne rzeczy, a on przy okazji dawał mi pierwsze lekcje.

Jak długo powstaje ceramiczny obraz?

- Od pomysłu do wypalenia pracy w specjalnym piecu mija nawet tydzień. Kiedy mam już w głowie wizję, przenoszę ją do specjalnie przygotowanej formy, gdzie na podłożu ceramicznym tworzę kompozycję. Przygotowany obraz poddaje się wypaleniu. Pierwszy wypał odbywa się w temperaturze ok. 900 stopni Celsjusza. Kiedy nakładam już glazurę, temperatura jest wyższa, może dochodzić nawet do 1200 stopni.

Glina to bardzo wymagający materiał. Ja mówię, że jest niepokorny. Czasem za szybko wysycha, czasem nieoczekiwanie pęka, nie da się czegoś dokleić, uzupełnić. Ale uzyskiwane kształty pobudzają wyobraźnię, liczy się każde nacięcie, zadrapanie. Ważna jest faktura, to, jak w niej będzie operowało światło.

Czy zawsze wszystko udaje się za pierwszym razem? Glina, jak Pani wspomniała, ma tendencje do pękania.

- Niestety, zdarza się, że już pod koniec wypalania praca jest spękana. Czasem mam jeszcze chęć i pomysł, aby z niej stworzyć coś nowego, ale najczęściej ulega zniszczeniu.

Próbuje ją Pani wykonać jeszcze raz, czy raczej pozwala działać dalej wyobraźni i rodzą się zupełnie nowe pomysły?

- Pewnie, że nie daję za wygraną, lepię dalej. To trochę taka walka z żywiołem. Bo niewątpliwie glina nim jest. Ale pomysł już się zmienia. Pomimo powtarzania pewnych tematów, nie zdarzyło mi się wykonać identycznej pracy. To jednak są unikaty.

Wypalanie w glinie to także kosztowna technika.

- Tak, bo dobrej jakości glina nie jest tania, a jeszcze droższe jest szkliwo. Do tego dochodzi energia, którą trzeba wytworzyć w piecu, formy, angoby itd.

Widziałam Pani prace w dużych formatach, te w Wejściówce są dużo mniejsze.

- Duże formaty to problem z transportem np. na wystawy. Prace trzeba odpowiednio zabezpieczyć. Uznałam, że obecny format w zupełności wystarczy, aby pokazać moje wyobrażenie świata. Każda praca jest zaczątkiem kolejnych, które stworzą pewien cykl. Takie mam plany, trochę gorzej jest z realizacją. Żyjemy szybko i ciągle mamy za mało czasu na realizacje planów i na normalne codzienne życie, zwłaszcza rodzinne.

Tworzy też Pani obrazy w innych technikach.

- Tak, m.in. maluję olejem. Na tych obrazach są głównie ludzie. Za to w ceramice mogę przedstawiać wyobrażenia, które czerpię z natury. Przyroda sama podpowiada, w jakim kierunku podążać. Nigdy nas nie zawodzi. Doceniam ją, ponieważ sama obcuję z nią na co dzień. Mieszkam pod Częstochową w małej miejscowości. Proszę uwierzyć, jest tam pięknie.

Nie ukrywam, że inspirują mnie również inni artyści - Chris Gryder z USA, Bronisław Wolanin z Polski. Mogłabym jeszcze długo wymieniać, ale to te dwie osoby wywierają duży wpływ na moją pracę.

Ma Pani na koncie udział w wielu wystawach i konkursach. Czy udział w nich jest niezbędny, aby artysta mógł się rozwijać i czuł się deceniony?

- Ja najchętniej tworzyłabym do tzw. szuflady, ale z drugiej strony lubię, jak ktoś ocenia moje prace, nawet krytyczne uwagi są wskazane, bo dobra krytyka motywuje i właśnie rozwija.

Uczy Pani plastyki w gimnazjum, prowadzi też Pani pracownię ceramiki dla dzieci i młodzieży.

- Praca z dziećmi nie jest łatwa, bo sporo z nich z góry zakłada, że nie ma talentu i trudno zaszczepić w nich pasję tworzenia czegoś artystycznego, niemniej lubię tę prace, daje mi sporo zadowolenia.

Prowadzę pracownię ceramiki przy Gminnym Ośrodku Kultury w Poraju, ale mam już w zasadzie swoją własną tam, gdzie mieszkam i zamierzam ją w dalszym ciągu rozwijać. Mam kilka pomysłów, ale na to jak zwykle potrzeba czasu.

Rozmawiała Anna Zagroba

* Prezentację w Wejściówce można oglądać w godzinach pracy Biura Ogłoszeń "Wyborczej" (ul. Racławicka 6a), czyli 9-17 od poniedziałku do piątku. Pozostałe prace Marty Jędrzejewskiej - w naszym portalu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.