Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W galerii Wejściówka - to wspólne przedsięwzięcie Ośrodka Promocji Kultury "Gaude Mater" i "Gazety Wyborczej" - prezentujemy rysunki Zdzisława Opałki. Można je oglądać w godzinach pracy Biura Ogłoszeń "Wyborczej" (ul. Racławicka 6a), czyli 9-17 od poniedziałku do piątku. Pozostałe - w naszym portalu.

Anna Zagroba: Kiedy zaczęła się Pana przygoda z rysowaniem?

Zdzisław Opałko: Rysować lubiłem już w dzieciństwie. Kartka i ołówek to była ulubiona forma zabawy. Przerysowywałem różne obrazki, np. z książek, ale potem rysowałem już samodzielnie. Pierwsze wyróżnienie dostałem, gdy miałem 14 lat. W tygodniku "Zwierciadło" trzeba było dokończyć jakąś historyjkę obrazkową. Potem wysyłałem swoje rysunki do różnych gazet. Było to dla mnie samosprawdzenie i ogromna satysfakcja, gdy je drukowano. Rysuję jednak bardziej dla własnej satysfakcji, niekoniecznie dla profitów, jakie z tego mogą wyniknąć. Przez lata stało się to moim hobby, dodatkowym zajęciem obok innych prac.

Pokazane w Wejściówce obrazki są czarno białe. Ma Pan w swojej kolekcji również kolorowe?

- Rysunek ma dużą siłę oddziaływania, a najprostsza kreska zawiera najwięcej treści. Lubię czarno-białe przedstawianie rzeczywistości, ale nie wykluczam, że może kiedyś zacznę też malować kolorami jakieś obrazy.

Na Pana rysunkach pojawiają się m.in. osobniki z kosmosu. Pana zdaniem nie jesteśmy jedyną formą bytu we wszechświecie?

- Jesteśmy małą cząstką i na pewno jedną z wielu form życia. Dlatego ciągle nasłuchujemy, próbujemy nawiązać kontakt z "obcymi", a temat ten jest zawarty w literaturze SF, jest inspiracją dla sztuki i kultury. Myślę, że czasem lepiej jest penetrować i poznawać nowe sfery niż trwonić cenny czas na walki tu i teraz.

Polityka i politycy to temat bardzo nośny, zwłaszcza w Polsce. Czy ogląda Pan wiadomości, słucha radia i od razu rodzą się w głowie pomysły?

- Pewne tematy trzeba przemyśleć, przegryźć. Raczej szukam ich sam. Najczęściej w prasie, gdyż nie oglądam wiadomości w głównych mediach. Uważam, że polityka jest potrzebna i bardzo ciekawa, ale styl jej uprawiania stał się obrzydliwy. Często to, co nam pokazują media to mentalne i kulturowe bagno. To, jacy ludzie dostają się do władzy, jest przerażające. A przecież ich rolą jest działanie dla dobra ogółu, a nie działanie oderwane od potrzeb społecznych.

Pana rysunki są bardzo wyraziste, mocne w swej wymowie. Nie boi się Pan jakiś konsekwencji, np. powrotu cenzury w stosunku do takich prac?

- Nie boję się, bo uważam, że trzeba być uczciwym wobec siebie. Trzeba bronić pewnych racji, trzeba być uczciwym wobec innych. A to, co się teraz dzieje, to w pewnym sensie jest powrót cenzury. To jest, niestety, samobójcze. Społeczeństwo czy władza nie poddane krytyce karłowacieją, ubożeją. Popełniają więcej błędów. Swoboda wypowiedzi jest bardzo ważna. Niestety, słaba władza boi się krytyki, a trzeba umieć przyjmować krytyczne spojrzenie.

W sytuacjach dwuznacznych zawsze przychodzi mi na myśl powiedzenie Władysława Bartoszewskiego - "Warto być przyzwoitym człowiekiem". Dobrze, że mamy takie wzorce, na których możemy się opierać, ale wybierać musimy sami.

Kościół katolicki w Polsce i duchowieństwo często aż proszą się, aby osoby myślące wybierały własną drogę do poznania prawdy, tego skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy. W Pana rysunkach przedstawianie Kościoła i religii nie tylko bawi, ale pobudza do głębszego spojrzenia, co jest tak naprawdę ważne.

- Moim zdaniem mamy u nas do czynienia z procesem faszyzacji państwa, który odbywa się z udziałem duchowieństwa. To jest przerażające, bo większość duchowieństwa bierze w tym udział. Tak to widzę. Analizując historię, to Kościół katolicki zawsze mieszał się do polityki, chciał jak najwięcej dla siebie. Religia służyła i służy do zdobycia władzy i majątku. W Kościele są wspaniałe osoby, ale są wykorzystywane przez Kościół dla swoich celów. W Polsce Kościół ma bardzo mocną pozycję i za dużo obszarów chce kontrolować. Kościół powinien zaspokajać przede wszystkim potrzeby duchowe. A my, niestety, mamy dyktaturę świecko-duchowną na sposób niemalże średniowieczny. Każdy człowiek powinien mieć swobodny wybór religii i wyznania, a przede wszystkim świadomy.

Zapytam teraz o nagrody, wystawy, konkursy, w których Pan uczestniczył. Gdzie można spotkać Pana prace?

- Mam swój kącik satyryczny w kawiarni "kafeina" w Słupsku, tam też miałem wystawy zbiorowe swoich rysunków. Współpracuję z lokalną i samorządową prasą. Moje prace są chętnie kupowane przez osoby prywatne, choć nie jest to moim celem.

Moje prace na wystawie noszą wspólną nazwę: SRUL, czyli Satyryczna Rysunkowa Układanka Lekkośmieszna.

Oprócz rysowania pisze Pan wiersze i felietony.

- Tak, wydałem swój autorski tomik, który zawiera wiersze z 20 lat. Myślę, że będą następne. Udzielam się też dziennikarsko.

Przez ponad 30 lat był Pan związany ze Słupskiem, a teraz planuje Pan powrót w swoje rodzinne strony.

- Urodziłem się w Koziegłowach, w Częstochowie się uczyłem. Potem los rzucił mnie do Słupska. To piękne miasto, blisko morza. Uwielbiam dużo przestrzeni, czyste powietrze, przyrodę. Teraz jednak planuję powrót do Częstochowy, która bardzo się zmieniła na korzyść. Jest sporo imprez kulturalnych, których nie było przed laty, wygląd miasta bardzo się poprawił. Poza tym mam tutaj rodzinę.

Czy satyryk to człowiek wesoły?

- Śmiech to zdrowie i zalecam go każdemu. Oczywiście, że sam dużo się śmieję. Moje prace też wzbudzają uśmiech, a o to przecież chodzi. No i powinniśmy śmiać się z siebie, wtedy łatwiej się żyje.

We wstępie do Pana tomiku "Przebudzenie" pisze Pan: - Poznawać życie - bez cywilizacyjnej mgły, wyznaniowego smogu, pośredników, wszystkowiedzących podpowiadaczy. Czy to możliwe? I odpowiada Pan: - Tak, ale nie o to chodzi. Nie chodzi o porzucenie, oddalenie, ucieczkę od czegokolwiek lecz o zrozumienie, świadomość, uważność. To droga do wolności. Czuje się Pan człowiekiem wolnym?

- Staram się i mam nadzieję, że tak będzie cały czas. Świadczą o tym moje rysunki i poezja, którą tworzę, a wszystko to dzięki świadomości, że obok jest wielu ciekawych, wolnych ludzi z którymi po prostu dobrze się żyje.

Rozmawiała Anna Zagroba

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.