Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autostradowa obwodnica funkcjonuje ledwie kilka miesięcy – a już diametralnie zmieniła jakość życia mieszkających w pobliżu al. Wojska Polskiego, którą przez lata tłukł się tranzyt z północy na południe Polski. Łatwiej też przemieszczać się po mieście, bo spadła liczba samochodów. Na obwodnicę Częstochowie przyszło czekać aż pół wieku – zaczęto ją planować jeszcze pod koniec lat 60. XX w. – ale to nie znaczy, że w systemie transportowym po 1990 r. nic się nie działo. Wręcz przeciwnie.

Więcej ulic

Przenieśmy się do 1990 r. Cała al. Jana Pawła II wyglądała tak jak obecnie na krótkim odcinku między komendą policji a Rynkiem Wieluńskim: dwie wąskie jezdnie, na których z trudem dało się wyprzedzić ciężarówkę, i co 100 metrów skrzyżowanie. Nie było też obejścia Rynku Wieluńskiego, gdyż ul. Okulickiego urywała się na ul. Nowobialskiej – cały ruch, w tym ciężki, przeciskał się więc wąską ul. św. Rocha.

Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Żadnej alternatywy nie miała też al. Armii Krajowej: ciąg ulic Szajnowicza-Iwanowa (na północ od Okulickiego) – Obrońców Westerplatte był dopiero w mglistych planach. Z kolei ostatnim, jadąc z południa na północ, połączeniem „gierkówki” z miastem było skrzyżowanie z al. Jana Pawła II ze światłami. Dziś jest tu dwupoziomowy węzeł, a z DK1 można też zjechać we wszystkich kierunkach jeszcze w dwóch miejscach dalej na północ: na węźle przy Warszawskiej i Wałach Dwernickiego oraz przy al. Marszałkowskiej. Dzięki tej ostatniej, zwanej częściej „korytarzem północnym”, podpięcie do „gierkówki” zyskała dzielnica Północ. Udało się przy tym obronić integralność Lasku Aniołowskiego, gdyż zrezygnowano z planów przebicia al. Wyzwolenia przez środek kompleksu leśnego. Mając to pozytywne doświadczenie, wypada mieć nadzieję, że inny pomysł rodem z PRL-u, by aleję brzozową przeciąć „korytarzem zachodnim”, też zostanie odłożony do lamusa – wciąż jest niestety w planach magistratu, więc nie dość powtarzać (nawet, a zwłaszcza przy okazji podsumowania 30-lecia samorządu), że jest to wielki błąd.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Wracając do układu drogowego: przenieśmy się na południe od śródmieścia. Kto jeszcze pamięta kilometrowe korki przed przejazdem kolejowym na ul. Jagiellońskiej? Dziś jest tam wiadukt. Już tylko złym wspomnieniem jest też przeciskanie się przez ul. Sabinowską – obecnie kierowcy mają do dyspozycji dwujezdniowe przedłużenia al. Bohaterów Monte Cassino. Na drugim końcu tej ulicy powstało z kolei połączenie z ul. Śląską, likwidujące wąskie gardło, jakim była ul. Korczaka.

GRZEGORZ SKOWRONEK

Warto też wymienić skromniejsze finansowo, ale istotne ułatwienia, jak umożliwienie przejazdu przez tereny hutnicze w kierunku jurajskiego Olsztyna czy też uzupełnienie siatki śródmiejskich ulic poprzez udrożnienie ul. Racławickiej oraz przedłużenie ul. Staszica do Kilińskiego (ul. Perepeczki). Z kolei na wschodnim krańcu centrum powstał jednokierunkowy ciąg Kanał Kohna – Nadrzeczna, co odciążyło ul. Warszawską i Krakowską, które też stały się jednokierunkowe, lecz w przeciwną stronę.

Pendolino i tramwaj nr 3

W 2012 r. otwarto 4,5-kilometrową linię tramwajową na Wrzosowiak i Stary Raków. Była to pierwsza tego typu komunikacyjno-miastotwórcza inwestycja w Częstochowie od 30 lat i zasadniczo zmieniła wizerunek południowych dzielnic. A na tory wyjechały nowoczesne tramwaje niskopodłogowe z bydgoskiej Pesy. Częstochowa pożegnała się też z wysokopodłogowymi autobusami marki Ikarus, które królowały na ulicach miasta przez kilka dekad.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Transport publiczny to także kolej. Przełomowym wydarzeniem było otwarcie nowego dworca w 1996 r., wówczas najnowocześniejszego w Polsce. Przypomnijmy, że do tego czasu przez kilka dekad obsługa pasażerów odbywała się w tymczasowych barakach. Z kolei już w XXI wieku doczekaliśmy się remontu dworca Stradom i budowie na nim przejścia podziemnego – ale istotniejsze jest wyremontowanie „protezy koniecpolskiej”. Dzięki niej Częstochowę włączono nie tylko do sieci szybkich połączeń pociągami Pendolino (dojazd do Warszawy w 2 godziny), ale i przywrócono dużą liczbę innych połączeń dalekobieżnych, m.in. z Krakowem i Wrocławiem.

Nowe śródmieście

Budowa w latach 90. dworca kolejowego (teraz jesteśmy w przededniu zastąpienia go innym obiektem) zmieniła wygląd tej części śródmieścia. Powstał prawdziwie miejski plac Rady Europy, ostatnio upiększony gigantycznym muralem „Strażnik Czasu”. Większa zmiana w centrum zaszła dzięki przebudowie Alei Najświętszej Maryi Panny oraz pl. Biegańskiego. Ten ostatni przestał być ściekiem komunikacyjnym i można wprawdzie różnie oceniać ilość i jakość zaplanowanej na nim małej architektury – niemniej „Biegan” stał się miejscem integracji częstochowian. To tu organizowane są najważniejsze częstochowskie wydarzenia, imprezy i koncerty.

Częstochowa, 12 czerwca 2016. Strefa kibica w ramach Euro 2016 na pl. Biegańskiego podczas meczu Polska - Irlandia PółnocnaCzęstochowa, 12 czerwca 2016. Strefa kibica w ramach Euro 2016 na pl. Biegańskiego podczas meczu Polska - Irlandia Północna GRZEGORZ SKOWRONEK

W Alejach samorząd wyremontował też ratusz oraz Kamienicę Kupiecką. Z kolei za sprawą prywatnego kapitału pusty narożnik z al. Kościuszki zapełniono gmachem ze sklepami, klubami i multipleksem. Powstał DH Seka i nowy „Kac”.

Wiele zmian nie byłoby możliwych bez funduszy unijnych, także tych przedakcesyjnych. Z eurodotacji korzystał nie tylko samorząd, ale także firmy i instytucje kościelne. Na wschodnim końcu Alej przebudowano zabudowania kościoła św. Zygmunta, na zachodnim – olbrzymie prace renowacyjne przeprowadzili paulini. Ich symbolem stało się wyczyszczenie wieży jasnogórskiej, która z szarej stała się powtórnie jasna.

Na miejskim „przedpolu” klasztoru też zaszły zmiany: zrewaloryzowano parki 3 Maja i Staszica oraz znajdujące się w nim obiekty. Uporządkowano też inne tereny zielone jak Lasek Aniołowski czy – to już ostatni czas – park Lisiniec, w którym zastosowano ciekawe architektoniczne rozwiązania.

Hale targowe i galeria handlowa

Upadek PRL-u wyzwolił w Polakach przedsiębiorczość. Zewnętrzną emanacją był rozkwit prywatnego handlu – stragany i budki zaczęły się pojawiać praktycznie wszędzie. Spontanicznie powstały place targowe przy Promenadzie, Jacek, koło rakowskiej estakady, „plac Balcerowicza” (ktoś jeszcze pamięta tę nazwę?) z boku Megasamu czy „plac czerwony” (nazwa od koloru elewacji stojącego obok komitetu wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – dziś budynek należy do uniwersytetu).

FOT . GRZEGORZ SKOWRONEK

Niewątpliwym sukcesem częstochowskich przedsiębiorców jest to, że z czasem ten żywioł się ucywilizował: dzięki zaangażowaniu finansowemu kupców powstały hale targowe Jagiellończyków i przy Promenadzie, zadaszono i uporządkowano popularny ryneczek na Wałach Dwernickiego, na „placu czerwonym” stanęły pawilony.

Drobni kupcy nie mieli i nie mają łatwego zdania, bo handel zmieniał swój charakter. Pierwszym supermarketem była Billa przy ul. Focha (dziś Auchan), pierwszym hipermarketem Real na styku Tysiąclecia i Północy (po rozbudowie: Centrum Handlowe M1). Powstały też markety budowlane, a handel RTV i AGD opanowały wielkie sieci. Potem nadeszła fala dyskontów i trwa ona nadal.

Rewolucję w sposobie robienia zakupów przyniosła budowa wielkich świątyń handlu. Częstochowska „Galeria Jurajska” wprowadziła na lokalny rynek marki dotąd na nim niefunkcjonujące.

Częstochowa może się pochwalić jednym z najładniejszych w Polsce cmentarzy, którego projekt wyłoniono w konkursie architektonicznym. Nekropolia wpisała się w mapę Częstochowy tak mocno, że aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze dwie dekady temu w 200-tysięcznym mieście funkcjonowały tylko cmentarze parafialne!

Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Drobny biznes i wielkie fabryki

Przed 1990 r. życie zawodowe częstochowianina wyglądało – oczywiście nieco upraszczając – tak: chłopak szedł na hutę, a dziewczyna stawała przy krosnach fabryki włókienniczej. Wielkie zakłady przemysłowe zarządzane w oderwaniu od rynkowych realiów w większości upadły (ale były wyjątki, jak Stradom czy Wulkan), co zaowocowało dużym bezrobociem. Byłoby jednak znacznie większe, gdyby nie gen przedsiębiorczości wśród częstochowian: to właściciele prywatnych, często rodzinnych firm zamortyzowali w dużej mierze upadek państwowych przedsiębiorstw.

Powstały przy tym nowe branże: dziś największym pracodawcą w mieście jest koncern ZF produkujący na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego – a nie jest to jedyna firma reprezentująca tę gałąź. Dużym impulsem rozwojowym okazały się strefy ekonomiczne, w których lokowały się mniejsze i większe zakłady. Jeśli więc dziś mówić np. o hutnictwie w Częstochowie, to chyba już bardziej stali niż szkła, za sprawą nie tylko zbudowanego od zera Guardiana na Kucelinie, ale i zmodernizowanej huty Stolzle na Wyczerpach. W ostatnich latach miasto stało się też znaczącym ośrodkiem usług finansowych, call-center itp.

Wyróżnienie w konkursie Fasada Roku 2019 - budynek biurowy przy ul. Racławickiej w CzęstochowieWyróżnienie w konkursie Fasada Roku 2019 - budynek biurowy przy ul. Racławickiej w Częstochowie FW Anta Studio Architektoniczne Daniel Cieślik

Jednak o czym wypada wspomnieć, w Częstochowie wciąż zarabiamy mniej niż w innych dużych miastach. Z jednej strony stanowi to zachętę dla inwestorów – obok dobrego usytuowania geograficznego i komunikacyjnego – ale z drugiej budzi frustrację. Jeszcze dwa-trzy tygodnie temu powiedzielibyśmy, że ten problem jest największym wyzwaniem dla władz miasta, by utrzymać na miejscu młodych ludzi, bez których rozwój nie będzie na dłuższą metę trwały. Obecnie, w obliczu epidemii koronawirusa, wyzwania mogą mieć jednak zupełnie inny charakter…

Nauka i kultura

Porzucając czarne myśli i wracając do podsumowania minionego 30-lecia, czas wspiąć się wyżej. Częstochowa jest dziś miastem uniwersyteckim. Powołanie uniwersytetu w 2018 r. uwieńczyło starania kilku pokoleń częstochowian zapoczątkowanych w czasie wojny, gdy miasto udzieliło schronienia uciekinierom – profesorom z wielu zniszczonych miast.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Mówiąc o częstochowskich uczelniach, nie sposób jednak pominąć tej najsilniejszej – Politechniki Częstochowskiej, która dobrze się odnalazła w nowej rzeczywistości. Może się pochwalić wieloma absolwentami, którzy znakomicie poradzili sobie w biznesie – ze Zbigniewem Jakubasem na czele. Rokowania na przyszłość są dobre: studenci PCz odnoszą liczne sukcesy, m.in. w konkursach łazików marsjańskich.

Lata 90. przyniosły też rozwój prywatnych uczelni. Niektóre z nich pokusiły się nawet o postawienie okazałych siedzib, jak Akademia Polonijna u zbiegu ul. Pułaskiego i 7 Kamienic.

W mieście prężnie rozwija się kultura, silny jest zwłaszcza ruch muzyczny. To właśnie częstochowianie jako – prawdopodobnie – pierwsi w Polsce zorganizowali Noc Kulturalną. „Eksportową” marką stał się najpierw festiwal „Gaude Mater”, a potem Frytka Off, który nazwą – a wcześniej miejscem – bezkompromisowo nawiązuje do popularnej, przydworcowej alei frytkowej. Dla koneserów sztuk wizualnych powstało Muzeum Beksińskiego. Poprawiło się też infrastrukturalne zaplecze kultury: wyremontowano i rozbudowano filharmonię, która od początku funkcjonowania w gmachu przy ul. Wilsona borykała się z małym i niedostosowanym do potrzeb zapleczem.

Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Sport z kolei zyskał nowoczesną halę sportową na Zawodziu. Niestety, jej oddanie zbiegło się to z początkiem upadku częstochowskiej siatkówki, która przez dekadę zdominowała krajowe rozgrywki. Zmienne były koleje żużla, ale dziś znowu tysiące kibiców mogą się emocjonować czarnym sportem. Ambicje piłkarskie zaspokaja z kolei Raków, który powtórnie wdarł się do ekstraklasy.

Jesteśmy inni, zaangażowani

Trzy ostatnie dekady przyniosły też zmiany w mentalności częstochowian. Powstanie ruchów miejskich – takich jak Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w początku XXI w. czy parę lat temu Grupa Elanex albo Alarm Smogowy – zaowocowało nowymi pomysłami i spojrzeniem na problemy miasta.

W Częstochowie funkcjonuje też budżet obywatelski, dający mieszkańcom możliwość bezpośredniego decydowania o swoim otoczeniu.

Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Kwintesencją demokracji jest nie tylko akt wyboru władz, ale i możliwość ich odwołania – i częstochowianie z tej sposobności skorzystali w referendum w 2009 r. Samorządność to także możliwość kreowania przez miasto własnej polityki w wielu dziedzinach; tu przykładem mogą być pierwsze w Polsce dopłaty do in vitro.

30 minionych lat pokazuje, że choć nie wszystkie decyzje i posunięcia były właściwe – to bilans jest zdecydowanie dodatni. Częstochowa 1990 i 2020 roku to dwa zupełnie inne miasta.

PLEBISCYT SUPERMIASTA - ROZPOCZYNAMY GŁOSOWANIE

Kilka tygodni temu poprosiliśmy Czytelników o nadsyłanie propozycji największych sukcesów i osiągnięć Częstochowy od 1990 r., gdy reaktywowano wolny samorząd. Ze zgłoszeń, które napłynęły, redakcyjne jury wybrało dziewięć, które poddajemy pod głosowanie:

Głosowanie potrwa do końca kwietnia. Wyniki ogłosimy 8 maja. 16 czerwca odbędzie się uroczysta gala Supermiast w redakcji „Gazety Wyborczej” w Warszawie (plebiscyty organizują wszystkie oddziały „Wyborczej”). Trzy miasta otrzymają Grand Prix przyznane przez jury ekspertów z redakcji lokalnych.

Regulamin plebiscytu - zobacz TUTAJ

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.