Bohaterka tego tekstu, Beata Kossowska, wylicytowała okładkę "Tygodnika Częstochowa" na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nam opowiedziała o swojej pasji i pracy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ten materiał został przygotowany we współpracy z Panią Beatą Kossowską, jedną ze zwycięzców aukcji „Gazety Wyborczej" dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cała kwota z aukcji okładki „Tygodnika Częstochowa" – 2025 zł – zasiliła tegoroczny finał WOŚP.

Gdy dowiaduje się, że ktoś po zajęciach w jej Instytucie Biofeedback zmienił życie, rozwinął skrzydła i jest szczęśliwy, sama dostaje skrzydeł. – Bo ja naprawdę lubię ludzi, więc chcę im pomagać – mówi Beata Kossowska. – Właśnie za to uwielbiam Jurka Owsiaka – nie dość, że pomaga, to jeszcze daje nam radość i uruchamia w ludziach pokłady dobra.

Z tej chęci do pomagania i potrzeby uśmiechania się do mijanych ludzi – co niektórzy witają z takim zdumieniem, że aż czuje obowiązek tłumaczenia się z dobrego nastroju – bierze się coroczna potrzeba udziału w kolejnych finałach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W pokoju socjalnym otwartego przez Beatę Kossowską cztery lata temu Instytutu Biofeedback wisi wylicytowany podczas ubiegłorocznego finału WOŚP rysunek Marty Frej. Kobieta, w tle szaleje pożar; i napis: „Chyba przesadziłam z pielęgnacją ogniska domowego". – Dla nadopiekuńczych kobiet – śmieje się Kossowska.

W tegorocznym finale stanęła do licytacji okładki „Tygodnika Częstochowa", piątkowego dodatku do „Gazety Wyborczej". – A w przyszłym roku, kto wie, może sama zaproponuję coś na licytację: cykl zajęć w moim Instytucie – zastanawia się.

Beata Kossowska z zawodu jest pedagogiem, ale nigdy nie pracowała w szkole. Za to prowadziła biuro podróży i miała z tego wielką satysfakcję. – To chyba dlatego, że mogłam ludziom dawać szczęście – ocenia.

Co to takiego neurofeedback?

Już jako zupełnie dojrzała osoba, mama prawie dorosłych córek, w jakiejś gazecie – nawet nie pamięta jakiej – zaczęła czytać o neurofeedback. – Zafascynował mnie ten temat, więc zaczęłam go zgłębiać.

To było prawie 10 lat temu. Dziś jest certyfikowaną neuroterapeutką. Szkoliła się u światowej sławy specjalistów biofeedback. Jednego z nich, Tony'ego Stefferta z Wielkiej Brytanii udało się jej nawet zaprosić do Częstochowy z wykładem dla lekarzy, neurologów, psychologów, fizjoterapeutów i pedagogów o korzyściach terapii neurofeedback. Strona Instytutu ma adres www.ibf.edu.pl, bo Kossowskiej zależy, by jego działalność miała także edukacyjny aspekt. Niestety kolejne spotkania i wykłady uniemożliwiła pandemia koronawirusa, ale gdy tylko zagrożenie ustanie, instytut wróci do popularyzowania treningów biofeedback.

– Można powiedzieć, że biofeedback to coś jak siłownia dla mózgu – twierdzi Kossowska. – Wykorzystując jego neuroplastyczne właściwości, jesteśmy w stanie zapanować nad falami mózgowymi i wypracować ich równowagę. W Polsce nie jest popularny, NFZ treningów nie refunduje, np. w Holandii uczniowie, tak jak mają zajęcia sportowe, tak i trenują swój mózg.

Beata Kossowska
Beata Kossowska  Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Dla laika może to wyglądać jak jakieś czary-mary. Trenujący ma przymocowane do głowy trzy elektrody. Przed nim jest ekran. Na ekranie kolorowe słupki odzwierciedlające każdy z rodzajów fal mózgowych. Mózg cały czas pracuje, więc słupki to rosną, to maleją. Skupienie się na jednym temacie uspokoi słupek obrazujący fale theta, które odpowiadają za koncentrację. Gdy słupek pokazujący szybkie fale beta szybuje pod niebo, znaczy, że jesteśmy w stresie. Rozluźnienie mięśni zaraz będzie widoczne w zachowaniu słupka fal EMG pokazującego napięcie mięśniowe. Gdy uda się osiągnąć założony poziom słupka, jest nagroda, bo uruchamia się obraz widoczny na ekranie. Panowaniem nad falami możemy doprowadzić, że kwiat z rysunku rozkwitnie. Albo statek kosmiczny wyruszy eksplorować kosmos.

Terapia dobra na ból głowy

– Ale to nie są czary – zapewnia Kossowska. – Naprawdę jesteśmy w stanie wytrenować swój mózg. Neurofeedback to uznana procedura w Międzynarodowym Rejestrze Procedur Medycznych. Jest jedną z form terapii behawioralnej. Jest całkowicie bezpieczna, bo bezinwazyjna – wykorzystywany jest po prostu elektroencefalograf.

Zanim rozpocznie się cykl treningów, przez pierwsze dwa tygodnie bardzo intensywnych, codziennych, osobie wykonywana jest tzw. mapa mózgu. – Nie musi mówić, jak się czuje i z czym ma kłopoty, bo wszystko na niej widać: stres, brak koncentracji, zaniżoną samoocenę. Wszystko to jesteśmy w stanie wywnioskować, obserwując zachowanie fal mózgowych.

Okładka 'Tygodnika Częstochowa' z 25 lutego 2022 r. wylicytowana przez Beatę Kossowską. Cały kwota z aukcji, tj. 2025 zł zasiliła tegoroczny finał WOŚP
Okładka 'Tygodnika Częstochowa' z 25 lutego 2022 r. wylicytowana przez Beatę Kossowską. Cały kwota z aukcji, tj. 2025 zł zasiliła tegoroczny finał WOŚP  Fot. Grzegorz Skowronek /Agencja Wyborcza.pl. Oprac. graficzne Studio Wyborcza

Biofeedback jest wykorzystywany w leczeniu depresji, u osób z ADHD, a także w spektrum autyzmu i z zespołem Aspergera, pozwala zapanować nad lękami, pokonać bezsenność i napady agresji. Może być nawet stosowany w leczeniu bólu.

– Nie lubię o osobach trenujących u nas mówić pacjenci, bo to w większości osoby zupełnie zdrowe, często zdające sobie sprawę, że potrzebują wsparcia, by np. zwalczyć narastający stres, który może doprowadzić do depresji lub „przynajmniej" wypalenia" zawodowego – mówi Kossowska.

Kim są dziewczyny z Aspergerem

Uwielbia wspominać osoby, z którymi prowadziła treningi i którym one pomogły.

– Pamiętam młodą dziewczynę, licealistkę, cierpiącą na bardzo silne lęki – wspomina. – Bez opieki mamy nie była w stanie nawet wejść do naszego gabinetu. Pierwszy, drugi, kolejny trening nie patrzyła mi w oczy, siedziała skulona. Ale po którymś z kolei po prostu wsiadła w tramwaj i sama przyjechała na zajęcia. Zdenerwowana mama dzwoniła, czy dojechała, jak sobie radzi, czy na pewno nie trzeba po nią przyjechać. Dziewczyna odbyła trening, poszła na tramwaj i po prostu wróciła do domu. To było fantastyczne.

Opowiada o ślicznej młodej kobiecie, która czuła, że coś z nią nie jest prawidłowo. Szukała pomocy u lekarzy, psychologów, ale odpowiedzi nie uzyskała. Układ fal na mapie mózgu pokazał, że być może występuje u niej niezdiagnozowany wcześniej zespół Aspergera.

– Zaczęłyśmy pracować. Zaproponowałam jej trochę specjalistycznych, sprawdzonych lektur. Gdy się żegnałyśmy po zakończonym cyklu, powiedziała, że te spotkania w Instytucie były najwspanialszym prezentem, jaki sobie mogła sprawić. Wie, kim jest, wie, że takich osób jest wiele, a ona sama nauczyła się radzić z wieloma problemami wynikającymi z jej sytuacji. Gdy się rozstawałyśmy, wybrała dla siebie książkę. Przeczytałam jej przypadkowy fragment: że dziewczyny z Aspergerem są jak rodzynki w olbrzymiej misce zwykłych płatków owsianych – mówi Beata Kossowska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Gratulacje!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0