Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nowy przystanek powstał na granicy Północy i Tysiąclecia – między tunelem tramwajowym a tunelem dla pieszych łączącym targowisko na Promenadzie z M1. Żadnego z tych handlowych miejsc nie było na mapie Częstochowy, gdy na początku lat 80. XX w. projektowano linię tramwajową. Stały jednak niedaleko bloki, a mimo to przystanku nie wyznaczono i w rezultacie był tu nienaturalnie długi odstęp pomiędzy sąsiednimi: „Promenada Niemena" i „Baczyńskiego". Liczył bowiem aż kilometr, tymczasem standard w mieście to ok. 500 m, a w centrum nawet mniej – ok. 300 m.

O potrzebie lokalizacji nowego przystanku świadczyła liczba pasażerów na przystanku „Iwaszkiewicza", będącym autobusowym odpowiednikiem zbudowanego właśnie tramwajowego. Byłem więc orędownikiem uzupełnienia braku, niemniej  obawiałem się trochę, czy pasażerowie zaakceptują nowy przystanek. A to dlatego, że jego wyznaczenie tam, gdzie są przystanki autobusowe, nie wchodziło w grę z uwagi na zbyt kosztowną przebudowę tunelu tramwajowego pod skrzyżowaniem al. Wyzwolenia z ul. Michałowskiego. Jedynym dostępnym miejscem na perony był więc odcinek od tunelu do przejścia podziemnego łączącego targowisko przy Promenadzie z M1. I tam przystanek powstał.

Po miesiącu można powiedzieć: pasażerowie zagłosowali nogami. Co ciekawe, wysiadają tu z tramwajów przyjeżdżających z centrum nie tylko mieszkańcy z bloków przy ul. Gajcego i Iwaszkiewicza czy idący do M1 (i vice versa: podróżujący do centrum). Korzystają z niego także klienci targowiska przy Promenadzie chcący podjechać przystanek-dwa na Północ. Dla nich lokalizacja peronów niemal tuż przy straganach z pietruszką i jabłkami okazała się strzałem w dziesiątkę, bo nie muszą taszczyć ciężkich toreb.

Pozornie wydaje się, że obecna odległość między przystankiem „Promenada Niemena" a nowym „Iwaszkiewicza" jest zbyt mała, ale wynosi ona ok. 350 m – co jest do zaakceptowania. I przede wszystkim o te 350 m mają bliżej do tramwaju mieszkańcy pierwszych bloków dzielnicy Północ, stojących przy zbiegu al. Wyzwolenia z ul. Michałowskiego i Wańkowicza. Jeśli więc jest tu coś problemem, to nie odległości, lecz kompletnie niepotrzebne światła na przejściu dla pieszych koło hali Promenady, które niepotrzebnie wstrzymują tramwaje (apel do MZD o likwidację!).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.